Krośniewicka strona regionalna     Kolekcja pocztówek    Metryki znanych osób związanych z Krośniewicami     Miasto i okolica na mapach     Ciekawostki i wydarzenia    Krośniewice w literaturze   Kolej wąskotorowa   Judaica   Mariawici   Ludzie Krośniewic   

środa, 14 maja 2014

(Nie)chciany bohater ?



„A czy gen. Anders nie zasłużył, aby zostać patronem szkoły podstawowej w mieście, w którym się urodził ? – takie pytanie postawiłem niedawno na portalu społecznościowym.

Zwróćmy uwagę, że szkoły w okolicznych miejscowościach tj. Gimnazjum w Ostrowach (od 2001 r.) oraz SP w Nowem (od 2007 r.), noszą imię Gen. Władysława Andersa. Natomiast w mieście, w którym się urodził i spędził kilkanaście lat swojego życia, traktowany jest po macoszemu.


Czy władze miasta mają lepszą kandydaturę na patrona, niż najsłynniejszy obywatel tego miasta ?
A może sprzeciwiają się temu "demony przeszłości", doskonale zadomowione w Krośniewicach ? Te same, które aż do 2009 roku broniły, aby miejscowe liceum nosiło imię zdrajcy Zygmunta Berlinga.

Doczekaliśmy się odsłonięcia pomnika Andersa w centrum miasta (dopiero w 2013 roku !), więc najwyższy czas, aby nadać jego imię krośniewickiej Szkole Podstawowej. Zespół Szkół (liceum i gimnazjum) ma za patronów Rodzinę Rembielińskich, czyli Szkoła Podstawowa może nosić imię urodzonego w Krośniewicach Gen. Andersa. 

I o to właśnie apeluję do władz miasta. Zarówno tych obecnych jak i wszystkich kandydatów ubiegających się o elekcję w nadchodzących wyborach. Przywracajmy pamięć o wybitnych ludziach, niech będą przykładem dla kolejnych pokoleń. Nie odbierajcie mieszkańcom Krośniewic możliwości poczucia dumy ze swojego miasta. 

Gdy okoliczne szkoły przyjmowały za patrona Gen. Andersa (patrz wyżej), gdy Senat RP ogłosił rok 2007 rokiem Andersa, to w mieście w którym on się urodził, nadal nie było woli politycznej, aby go upamiętnić. Haniebność tej sytuacji podkreśla to, że jednocześnie patronem jednej z krośniewickich szkół, w dalszym ciągu pozostawał zdrajca Zygmunt Berling. Natomiast Anders, ten najsłynniejszy człowiek z Krośniewic, nie był i niestety nadal nie jest powodem do dumy dla niektórych "decyzyjnych" z tego miasta.
Coroczne krośniewickie obchody bitwy pod Monte Cassiono, czy urodzin Generała, nie są niczym wyjątkowym w Polsce i zagranicą. To jest minimum, realizowane przez lokalną władzę. 

Postać, która powinna być wizytówką miasta, jest w tym mieście traktowana przez "elitę" jak brzemię, z którym przyszło im się zmierzyć.