Krośniewicka strona regionalna     Kolekcja pocztówek    Metryki znanych osób związanych z Krośniewicami     Miasto i okolica na mapach     Ciekawostki i wydarzenia    Krośniewice w literaturze   Kolej wąskotorowa   Judaica   Mariawici   Ludzie Krośniewic   

środa, 25 grudnia 2013

"Optymizm perspektyw"

W 1986 roku, młodzi obywatele Krośniewic skarżyli się w listach do redakcji, na sytuację w swoim mieście. "Nie mamy się gdzie podziać - piszą młodzi ludzie - brak klubu, świetlicy, gdzie można by spędzać coraz dłuższe wieczory. "

Zatem cofnijmy się w czasie i wybierzmy się razem z redaktor Hanną Jakóbczak - Zakrzewską na spacer po Krośniewicach sprzed blisko 30-stu lat. Porównajmy, co się zmieniło a co pozostało niezmienne w tym mieście. Jakie snuto plany i czy była to tylko propaganda sukcesu? Ciekawe, jak na tamte swoje pretensje patrzą ówcześni nastolatkowie, dwudziestolatkowie. Jak ich współcześni rówieśnicy oceniają swoje miasto.

     Pierwszy kontakt autorki z miastem to przystanek PKS, który jak zwraca uwagę, jest wizytówką miasta. "Dworzec PKS (...) jest estetyczny i czysty a przylegający doń skwerek zadbany". To co ją razi w pejzażu miasteczka to "upiorna ruina, czyli muzeum Dunin-Borkowskiego, którą mieszkańcy Krośniewic obchodzą z atencją i lękiem, by nie poraził ich jakiś okruch historii, odpadający ze zmurszałych tynków".
Następnie redaktorka udaję się ulicą Kutnowską, gdyż celem jej jest kino "Tęcza". Jednak zdegustowana repertuarem, kieruje się w Targową, by dotrzeć do mieszczącego się przy ul. 22 lipca Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury. Niestety MGOK okazuje się zamknięty i opatrzony solidną kłódką. I tym sposobem autorka dochodzi do biblioteki na ulicy Poznańskiej.
     Tyle zwiedzania miasta. Zatem o co młodzi mieszkańcy Krośniewic mają pretensje ?
"Głównie o to, że jedyny w mieście ośrodek kultury nie jest wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem (....) a działalność MGOK istnieje tylko na papierze." Wiele uwag skierowanych zostało wobec miejscowych lokali gastronomicznych. " Centrum naszych rozrywek kulturalnych stanowi "Róża", lokal II kategorii. Zbiera się w nim cała plejada alkoholików, którzy mogą "modlić się" nad połówką cały wieczór." Jest jeszcze jeden lokal tzw. "Bandżaj", "w którym schodzi się na piwko określony element. Ta "śmietanka alkoholowa" wywołuje bójki, zaśmieca park i trudni się podtrzymywaniem barierek ulicznych". Nawet wspomniany park miejski nie oparł się miażdżącej krytyce. Gdyż "jest (on) w opłakanym stanie, strach wieczorem po nim spacerować".
     Ale dość tego. Zbyt dużo krytyki w tym artykule wobec władzy ludowej, więc autorka przechodzi do wskazywania sukcesów krośniewickiej klasy robotniczej. Zatem brak rozrywek i aktywnej działalności MGOK to jedynie wynik "niezwykle niekorzystnego splotu przypadków". Niebawem "działalność MGOK-u ma być wzbogacona o zespół pieśni i tańca, koło recytatorskie i koło fotograficzne." Planowany jest remont muzeum oraz plany zaprowadzenia porządku w parku. Są też w mieście organizowane imprezy plenerowe np. coroczny turniej piłkarski o Puchar Naczelnika Miasta i Gminy, zawody ochotniczych straży pożarnych. A Miejsko- Gminna Biblioteka Publiczna jest prowadzona wzorowo. Warto wspomnieć, że przy stadionie Międzyzakładowego Klubu Sportowego  "Krośniewianka" powstaje hala o długości 42 metrów, przystosowana do celów widowiskowych. Powstaje ona od 11 lat i zaangażowana w jej budowę jest cała lokalna społeczność oraz miejscowe zakłady, które zadeklarowały pomoc przy budowie np. PGR Błonie wypożyczył betoniarkę, "komunalna" przeznaczyła 125 ton żwiru itd.
     Autorka kończy swój artykuł , pełen propagandowych sukcesów, apelem do narzekającej młodzieży : " W tym zbiorowym wysiłku nie powinno zabraknąć nikogo z krośniewiczan. Myślę również o piszącej listy do redakcji młodzieży; zdegustowanej brakiem kultury w rodzinnym mieście."

     To były wspomnienia sprzed blisko trzydziestu lat. Zatem spójrzmy na tamte Krośniewice dzisiejszym okiem.
Przystanek PKS istnieje (jeszcze). Skwer jest pięknie zadbany, niczym w czasach PRLu. Kino "Tęcza" zostało pochowane i to wcześniej niż pojawił się w jego miejscu zakład pogrzebowy. Dawny GOK zmienił siedzibę a swoją sztandarową działalność "buduje" obecnie na .......wycieczkach rowerowych (wszak one nie wymagają nakładu finansowego). Lokali gastronomicznych nie ma, park jest w opłakanym stanie. Cieszy jedynie to, że jeszcze biblioteka działa. Choć hala przy "Krośniewiance" nie powstała, to po latach udało się ją zlokalizować przy zespole szkół. Muzeum już nie straszy, za to Pałac Rembielińskich został zabity "deskami". Dziś już nikt nie podpiera barierek na "krzyżówce", ale jest to efekt idiotycznego planu obwodnicy, w wyniku którego do miasta nikt już nie wjeżdża.

A dziś, na co narzekają młodzi mieszkańcy Krośniewic ? Czy w 1986 roku ich rówieśnicy mieli lepsze perspektywy do optymizmu ?

Opracowanie : krosniewice.blogspot.com na podstawie "Krośniewice: optymizm perspektyw" Hanny Jakóbczak - Zakrzewskiej z 1986 w Tygodniku Płockim